ARENDAL

BORKI WIELKIE

DUSZNIKI ZDRÓJ

ZIELENIEC

GLIWICE

GŁUBCZYCE

GÓRA ŚW. ANNY

DOM PIELGRZYMA

GÖRLITZ

GÖßWEINSTEIN

GRAFRATH

KŁODZKO

KRYNICZNO

LEGNICA

MARIENWEIHER

NORYMBERGA

NYSA

OSIMO

PRUDNIK

RACIBÓRZ

WAMBIERZYCE

WISŁA

WROCŁAW

Kazanie: o. Błażej Bernard Kurowski OFM

Góra św. Anny, 11 XI 2005

Drodzy Bracia w Chrystusie,

Na drodze naszego życia i powołania zatrzymaliśmy się dziś na chwilę na jubileuszowej,  chlubnej i czcigodnej Górze św. Anny. Dla wielu z nas Góra św. Anny od dziecka jest znana. Szczyt góry można z rodzinnego podwórka, a nasi bliscy zaprowadzili nas tu na tradycyjną pielgrzymkę. Dziś Góra św. Anny, ale w pradawnych czasach miała różne nazwy. Najpierw straszyła ziejącym wulkanem, potem nazwano ją Górą Chełmską lub Górą św. Jerzego.  Przypuszczać należy, że już nasi pogańscy dziadkowie czyli się na niej blisko swojego boga. Ale przyszedł czas kiedy pogański ołtarz zamienili na chrześcijańską kaplicę i też czuli w niej obecność Boga. Przy szumie bukowego lasu przy niewielkiej figurze nasi przodkowie szukali wstawiennictwa tej, która była babcią samego Bożego Syna. Tu czuli się bezpieczni i wysłuchani. Tu wielu zetknęło się z Boża  mocą i doznało łaski cudu. To o tej Górze przyjaznej ludziom rozpisywali się poeci. W zimowe wieczory w rodzinnym gronie i przy skubaniu pierza opowiadano przedziwne historie przy których strach oblatywał słuchające dzieci.  Opowiadano o świecących się w ciemne noce lampach i ludziach w zakonnych strojach w procesyjnym szyku z modlitwą na ustach.

I dziś trzeba powiedzieć, że te na pewno marzenia ludzi spełniły się w czasie. Ale te i inne historie były nie tylko ludzka ręką pisane. I tak przyjazna ludziom Góra zaprosiła do ufnej modlitwy zakon franciszkański. I choć dla prowincji małopolskiej nie był to czas usłany różami i trudno było żyć w okupowanym przez Szwedów kraju. Kierując się ewangelijną zasadą „proście i nie ustawajcie” gorliwy szlachcic hrabia Melchior Gaszyn przekonał braci do osiedlenia się na tym miejscu.

Tak franciszkańska przygoda z Górą św. Anny rozpoczęła się przed 350 laty.  Każdy początek jest trudny i ten franciszkański wtedy też łatwy nie był. Ale dziś można powiedzieć, że bracia przez te lata ciężko pracowali na każdą kromkę chleba. I choć nieprzychylne były im często władze polityczne, poddawano ich szykanom zastraszeniu, kilka razy byli wypędzani z tego miejsca. Ale zawsze wracali, tak jak dobry gospodarz wraca do swojego domu. I im więcej było przeciwności, tym większe stawało się przywiązanie franciszkanów do Góry św. Anny, do ludzi dla których byli ojcami. I kiedy franciszkanów w historii na Górze św. Anny nie było, ta Góra była smutna smutni byli ci, którzy przychodzili się na nią modlić. Każdy powrót franciszkanów był radością i nadzieją dla wiernego ludu. I trudno byłoby dziś wyobrazić sobie  to miejsce bez franciszkańskiego habitu.

Ta Góra jest naznaczona modlitwą, pracą, ofiarą i asceza ówczesnych reformatów z  o. Franciszkiem Rychłowskim na czele. To tu działał i umarł w opinii świętości o. Atanazy Kleiwechter, z tego miejsca podążał do Ziemi św. o. Władysław Schneider. Tu po Kulturkampfie o. Kamil Bolczyk walczył o zagrabioną bezprawnie kalwaryjską ziemię. To o. Kolumban Sobota w ogrodzie klasztornym godził zwaśnionych ludzi w czasie III Powstania. Na tej Górze gromadzili się licznie pielgrzymi pielgrzymując po kalwaryjskich ścieżkach z śpiewem na ustach. Tu wysławiano Boga po polsku, niemiecku i czesku. Wierni słuchali w tych językach słowa Bożego, tu „wszyscy byli jedno w Chrystusie”.  I na tym miejscu trzeba przypomnieć braci Fabiana i Flawiana Gielników wielkich duszpasterzy III Zakonu.  Nie można zapomnieć o. Feliksa Kossa, który wyniósł z kościoła i ukrył cudowną figurę św. Anny. Przez 350 lat Góra św. była i jest miejscem spotkania zakonników kilku prowincji, zakonników kilku odłamów, ludzi bogatych kultur, zwyczajów i języków. Dziś  nie chcemy ani nie możemy zadowolić się wychwalaniem dzieł naszych przodków. Z wdzięcznością wspominamy przeszłość, ale całym sercem przeżywamy teraźniejszość i ufnie otwieramy się na przyszłość.

Wbrew pozorom pogaństwo nigdy nie umarło. W ciągu wieków zmieniało tylko swoje oblicze. Zmieniało bogów i sposoby oddawania im czci. Zaczynało się ongiś i zaczyna dziś wraz z odrzuceniem planu Bożego objawionego w Jezusie Chrystusie, czyli wraz z odrzuceniem Jezusa Chrystusa. Obecnie staje się wyjątkowo silne i wyjątkowo groźne. Ogólnie rzecz biorąc, występuje w dwóch postaciach. Jako tzw. pogaństwo na zewnątrz Kościoła oraz pogaństwo wewnątrz Kościoła. O tym pogaństwie wewnątrz Kościoła odważył się głośno powiedzieć kard. Ratzinger obecny pap. Benedykt XVI:  "Wzrasta ono bez przerwy w samym sercu Kościoła i grozi zniszczeniem go od wewnątrz". Kościół katolicki staje się niestety Kościołem pogan, którzy nazywają się jeszcze katolikami czy chrześcijanami, ale myślą i postępują po pogańsku. Przejęli poglądy, postawy, wzorce etyczne, wartości i styl życia ludzi kierujących się duchem tylko tego świata. Odrzucają patrzenie na świat i na ludzki los. Czynią to wbrew słowom św. Pawła: "Nie bierzcie wzoru z tego świata" (Rz 12, 2), oraz św. Piotra: "Nie stosujcie się do waszych żądz" (1 P 1, 14). Kwestionują podstawowe prawdy wiary. Doprowadzili samych siebie do osłabienia poczucia godności osoby ludzkiej, do zaniku poczucia grzechu. Ich życie przenika konsumpcjonizm i erotyzm, prymat "mieć" nad "być". Godzą się na rozpad rodziny, na aborcję, eutanazję i doświadczenia na ludzkich embrionach. Odrzucają kościelną naukę o pożyciu seksualnym i wierności małżeńskiej.

Atutem naszego życia i powołania jest Ewangelia. Ewangelia jest od dwóch tysięcy lat ciągle tak samo ważnym, tak samo niczym nie dającym się zastąpić - źródłem, proklamacją i obroną tych wartości, które są najważniejsze dla każdej ludzkiej istoty; dla człowieka ze wszystkich czasów, ze wszystkich ras, kultur, religii, światopoglądów, systemów politycznych, ekonomicznych i socjalnych. Ewangelia broni, bowiem bezkompromisowo ludzkiego życia, domaga się dla głodnych chleba, zabiega o pokój i występuje w obronie wolności. Te cztery fundamentalne dla całego świata wartości, a jednocześnie wyzwania stojące przed ludzkością, to znaczy: życie, chleb, pokój i wolność. Ona nie jest produktem ludzkim, lecz pochodzi od wszechmogącego Boga. I jest bardzo istotne również w naszym życiu i powołaniu franciszkańskim by nie dać się ogłupić i przepraszać zsekularyzowany świat, który niższy Boży porządek stworzenia, że żyjemy i głosimy Ewangelię,

Klasztor na Górze św. Anny stał się symbolem na tej ziemi bezkompromisowej walki o świadectwo ewangelicznego życia. Wydawało się, że rozporządzenia polityczne ówczesnych władców oraz następujące po sobie kasaty na zawsze wykreślą franciszkański habit z krajobrazu tej ziemi. Jednak franciszkanie wracali i podejmowali na nowo z trudem i poświęceniem dzieło ewangelizacji.

Jesteśmy spadkobiercami zasianego ziarna przez przodków i nie możemy go zmarnować. Tym dobrym ziarnem mamy nadal obsiewać glebę ludzkich serc. Nie możemy siać w ludzkie serca ziarna złego, nie możemy kierować się byle jakością. To sam Bóg dał nam moc, byśmy siali ziarno najwyższej jakości. Tego ziarna nie można marnować. Ziarno Bożego Słowa to dar dobrego Ojca. Sianie ziarna Słowa Bożego to nic innego jak konieczność powrotu do tego, co istotne w naszym doświadczeniu wiary i w naszej duchowości, aby karmić Ewangelią, nasz świat podzielony, nierówny i zgłodniały sensu życia. Przybyliśmy tu dzisiaj na Górę św. Anny by wychwalać Pana za wszystkie Jego dzieła, ale również by „wspominać i opowiadać chwalebną historię”, naszego zakonu na tym miejscu. To spotkanie w rodzinie franciszkańskiej czcigodnych prowincji ubarwia to miejsce nie tylko  jako wspomnienie przeszłości, ale jako proroczą zapowiedź przyszłości, by kontynuować budowanie wielkiej historii. W postawie rozeznania wsłuchujemy się w wydarzenia historii. I odkrywamy obecność Boskiego Mistrza  pośród nas, który umacnia nasze kroki na drodze ku przyszłości i wierności Ewangelii. To nam dzisiaj, tak jak wtedy św. Ojcu Franciszkowi, a także i naszym przodkom On, Boski Mistrz dał łaskę odczytywania znaków czasu dla całego świata, który spragniony jest „nowej ziemi i nowego nieba” (Jz 65,17; Ap 21,1), by iść na cały świat i głosić Ewangelię wszelkiemu stworzeniu, tak by wszyscy mogli poznać łaskę i miłość, jaką Bóg Ojciec objawił i dał nam w Jezusie Chrystusie. Miejmy odwagę żyć Ewangelią.

uroczystości w Górze św. Anny

na szlaku pielgrzyma

5 XI 2008

w kraju pełnym islamu

3 XI 2008

wrocławski cmentarz klasztorny

1 XI 2008

liturgia niedzielna

w "języku serca"

31 X 2008

gotowanie z sercem i miłością

30 X 2008

pogrzeb franciszkańskiego archeologa

29 X 2008

pogrzeb o. Serafina Latacza

27 X 2008

konferencje słowiańskie

w Pradze

24 X 2008

 

archiwalia

warunki przyjęcia do zakonu i wyższego seminarium duchownego franciszkanów we Wrocławiu

kuria generalna fraternitas komisariat Ziemi Świętej

ubogie siostry św. Klary: Kalisz mniszki klaryski od wieczystej adoracji: Kłodzko mniszki klaryski od wieczystej adoracji: Ząbkowice Śląskie franciszkański zakon świeckich

franciszkański serwis informacyjny serwis informacyjny z życia zakonnego   duszpasterstwo katolików języka niemieckiego