poczta@

 
 
ARENDAL

BORKI WIELKIE

DUSZNIKI ZDRÓJ

zieleniec

GLIWICE

GŁUBCZYCE

GÓRA ŚW. ANNY

dom pielgrzyma

GÖRLITZ

GÖßWEINSTEIN

GRAFRATH

KŁODZKO

KRYNICZNO

LEGNICA

MARIENWEIHER

NORYMBERGA

NYSA

OSIMO

PRUDNIK

RACIBÓRZ

WAMBIERZYCE

WISŁA

WROCŁAW

     
 

 

 
     
 

O. Wacław Stanisław Chomik, Minister Prowincjalny

Homilia na pogrzebie o. Gabriela Antoniego Popiołka

Ap 14, 13; Ps 116; Łk 23, 44-46. 50-53

Pisząc o okolicznościach śmierci Jezusa, ewangelista stwierdza: „Było około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię... Słońce się zaćmiło...”. W przypadku śmierci 72-letniego o. Gabriela Antoniego Popiołka nastała ona około północy z 15/16 grudnia. Księżyc lekko przyświecał... „Jezus zawołał donośnym głosem: «Ojcze w Twoje ręce powierzam ducha mojego». Po tych słowach wyzionął ducha”... Zanim o. Gabriel wyzionął ducha, nie wołał, nie miał już siły. Gdy służba medyczna brała go do szpitala, by wykluczyć pomyłkę w stwierdzeniu stanu zdrowia czy życia, wydawało się, że był on już tylko wewnętrzny. Wszystko wskazywało, że był w sobie, a jeśli tak, to zapewne w swoim ludzkim sumieniu – w sanktuarium najintymniejszego spotkania z Bogiem (Gaudium et spes). Kto wie, czy już wtedy nie zdawał Bogu relacji ze swojego życia i postępowania? Kto wie?

Przy pogrzebie Jezusa był „człowiek prawy i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady”. Uprosił on u Piłata ciało Jezusa, zdjął je z krzyża, owinął w płótno, złożył w grobie wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. I przy pogrzebie o. Gabriela byli i są ludzie „prawi i sprawiedliwi”, ci, którzy zatroszczyli się o jego ciało obumarłe: dziękuję o. gwardianowi Alardowi Maliszewskiemu i br. Tomaszowi Sitnikowi; br. Tomasz opiekował się też długo jego ciałem obolałym, pomagali mu klerycy. Dziękuję każdemu. Wszystkim wyrażam wdzięczność, którzy jesteście uczestnikami liturgii żałobnej: rodzinie z ciała i krwi, rodzinie zakonnej, znajomym i przyjaciołom, kapłanom diecezjalnym i siostrom zakonnym... Dziękuję.

Nie mamy grobu wykutego w skale. Nasz zwyczaj wrocławski jest inny od jerozolimskiego z czasów życia i śmierci Jezusa. Na cmentarzu klasztornym mamy przygotowany grób w ziemi, w którym nikt jeszcze nie spoczął.

„Napisz – podpowiada św. Jan Apostoł: Błogosławieni już teraz, którzy w Panu umierają. Zaiste, mówi Duch, niech odpoczną od swoich trudów, bo ich czyny idą z nimi”. O rychłej śmierci własnej o. Gabriel wiedział. Nie była mu daleka. Od czasu do czasu prosił o modlitwę, by śmierć była mu dobra. I była mu dobra. A choć nas ogarnęła smutkiem, to jego wybawiła, uwolniła od cierpienia większego. To, że cierpiał w ostatnich latach, i to bardzo cierpiał, nie jest tajemnicą – nie tylko dla mieszkańców klasztoru wrocławskiego i personelu medycznego w "Szpitalu 40-lecia", ale dla wszystkich, którzy go odwiedzali. Niech odpocznie teraz od swoich trudów.

Nie mówimy o. Gabrielowi: „Niech Ci ziemia lekką będzie!” To slogan z pogrzebów nawet chrześcijańskich. Wypowiadają je nie raz usta wierzących, ale nie odczuwa się w nich nadziei na istnienie pozaziemskie. My mówimy mową Ducha Świętego: „Błogosławiony, który umarł w Panu, niech odpocznie od swoich trudów”. Niech odpocznie, bo wiele się natrudził i nacierpiał. A choć złożymy ciało naszego brata w ziemi, pomagamy mu śpiewać psalm nadziei: „Będę przy Panu w krainie żyjących”, Pan jest łaskawy i sprawiedliwy, Bóg nasz jest miłosierny, strzeże ludzi prostego serca...

Tak przystoi mówić i tak godzi się śpiewać. Mamy przecież przed sobą głębokiej wiary i nadziei zakonnika i kapłana. Jego 55 lat życia zakonnego i 48 lat posługi kapłańskiej same mówią za siebie. Chciał mieć w trumnie, i ma, sandały franciszkańskie i koronkę różańcową z nowicjatu; ma też różaniec od mamy z 1. Komunii św. A cierpienie ostatnich lat tak go wydoskonaliło w posłuszeństwie zakonnym, iż ku mojemu zdziwieniu prosił mnie nawet o pozwolenie na operację oczu. Powtórzę: prosił o pozwolenie na operację oczu. Tak się wydoskonalił w posłuszeństwie, głębokiej wiary i nadziei brat mniejszy i prezbiter Kościoła.

Takim go wspominają w Kłodzku, Nysie, Dusznikach Zdroju, Krynicznie, Gliwicach, a w ostatnich latach życia we Wrocławiu. Takim go znają jako studenta Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, potem jako lektora języków klasycznych, greckiego i łacińskiego, i profesora wstępu do Pisma św. w Wyższym Seminarium Duchownym Franciszkanów w Kłodzku. Takim go pamiętają jako katechetę, wikariusza parafialnego, proboszcza, wikariusza domu czy gwardiana. Takim też pozostaje w naszej świętej pamięci jako ojciec duchowny i spowiednik w zakonnym seminarium duchownym. Pozostaje w świętej pamięci głębokiej wiary zakonnik i kapłan franciszkański – o. Gabriel Antoni Popiołek, a przy tym niezwykle ludzki wśród żyjących.

Niech każdy dopisuje tu swoje myśli, opowiada historie, a choćby o jego pasji gry w szachy. Można mówić o chętnej grze na organach, w którą wtajemniczał go kolega kursowy o. Leon Jan Szymiczek. Dziś żegnają go dźwięki naszych organ wrocławskich. Pan organista Bartosz Sozański zagra dla niego, po Komunii, wybrane preludium chorałowe: "Ojcze nasz", Jana Sebastiana Bacha.

Wszystko, co mówimy głośno, i co dopowiadamy w myślach o czynach o. Gabriela, włączmy teraz w Eucharystię Jezusa Chrystusa. Niech czyny idą za nim, niech idą... Niech przeistaczają się jak chleb i wino w Ciało i Krew Chrystusa, w którym jest i o. Gabriela, i nasze zmartwychwstanie i życie.

Wrocław, 20 XII 2007 r., kościół św. Antoniego

 
 

 

 

pokój i dobro przez muzykę

4 IX 2008

franciszkańskie obłóczyny

1 IX 2008

pierwsza profesja zakonna

30 VIII 2008

festyn wambierzycki

29 VIII 2008

folklor w bazylice św. Anny

25 VIII 2008

wniebowzięcie

w Wambierzycach

16 VIII 2008

20. lat

Ubogich Sióstr św. Klary

12 VIII 2008