| |
O. Wacław
Stanisław Chomik, Minister Prowincjalny
Homilia na pogrzebie o. Józefa Kampy
Ap 14, 13; Mt
11, 25-30
„Wysławiam Cię,
Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te reczy przed mądrymi i
roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom” (Mt 11, 25). Słowa Jezusa
wypowiedziane do Ojca w pełni uniesienia otwierają nam możliwość zadumy
nad śmiercią o. Józefa Kampy. 5 III 2008 r. zmarł w wieku 69 lat nasz brat
w życiu konsekrowanym i kapłańskim, brat z ciała i krwi dla całej jego
licznej rodziny, dla was, którzy jesteście na uroczystości żałobnej, i dla
wielu, z którymi o. Józef utożsamił się przez niedawno opublikowany album
rodzinny.
Fragment
Ewangelii, do której się odnosimy, ma swój kontekst w redakcji św.
Mateusza. Najpierw Jezus daje świadectwo o Janie Chrzcicielu i zasadności
wezwania do pokuty, a przez nią przyjąć królestwo Boże. Nieco dalej wydaje
sąd o współczesnych rzekomo „mądrych i roztropnych”, a w rzeczywistości
pysznych faryzeuszach i uczonych w Piśmie, zamkniętych dla królestwa
Bożego. Wreszcie formułuje oskarżenie: „biada” mieszkańcom miast, którzy
pomimo widzialnych cudów, jakich wśród nich dokonał, ignorowali wezwanie
do przyjęcia królestwa Bożego, które w Nim już zaistniało na ziemi. I oto
w przeświadczeniu Jezusa Bóg Ojciec, Pan nieba i ziemi, tajemnice swojego
królestwa objawił prostaczkom.
Kim oni są?
Prostaczkowie, kim są? W potocznym brzmieniu mówi się o nich, że to
niewykształceni, a przez to naiwni, niekulturalni. Trudno przyjąć takie
rozumienie: ludzie wykształceni też niekiedy są naiwni i niekulturalni, i
odwrotnie, są też niewykształceni niezwykle życiowo mądrzy i kulturalni.
Kim więc są prostaczkowie z Ewangelii, którym Ojciec objawił tajemnice
swojego Królestwa? To ludzie „cichego i pokornego serca” (por. Mt 11, 29),
którzy w szkole Jezusa uczyli się w takiej postawie przyjmować wszystko,
co mówił o królestwie niebieskim. To ci, dla których Jezusowe słowo
zbawienia, jest oczywistym wezwaniem do pokuty i przemiany swojego życia.
Prostaczkowie cichym i pokornym sercem przyjmowali wymagania Ewangelii,
ufnie uznając, że to „jarzmo jest słodkie, a brzemię lekkie” (Mt 11, 30).
Pogrążeni w
żałobie z Jezusem wysławiajmy Ojca, Pana nieba i ziemi, najpierw za to, że
zechciał objawić naszemu zmarłemu bratu tajemnice swego królestwa, a po
wtóre, że uczynił go „prostaczkiem”, czyli uzdolnił jego umysł i serce do
tego, by mógł w cichości i pokorze przyjąć wezwanie do Jego królestwa.
Kolejno postępujące wydarzenia w życiu o. Józefa Kampy, a więc sakramenty
inicjacji chrześcijańskiej: chrzest, bierzmowanie i pierwsza Komunia św.,
potem konsekracja zakonna i święcenia prezbiteratu – to ciąg rozwojowy
królestwa Bożego w nim, kontynuacja Bożego obdarowania. Z drugiej strony
to pasmo jego świadomych odpowiedzi na dar, odpowiedzi „prostaczka” –
cichych i pokornych.
Zechciał Bóg
Ojciec, Pan nieba i ziemi, by o. Józef Kampa nie tylko rozwijał tajemnice
królestwa niebieskiego w sobie, ale by stał się skutecznym narzędziem w
promocji tego królestwa w licznych umysłach i sercach ludzkich. Powołał go
w Chrystusie nie tylko na drogę doskonałości w życiu zakonnym, ale
przyozdobił go również łaską święceń kapłańskich. Ilu wierzących czerpało
z tych święceń dla uświęcenia siebie? Któż to zliczyć może, zwłaszcza, gdy
weźmiemy pod uwagę gorliwość o. Józefa w służbie kapłańskiej, pełnej
prostoty rozumu i serca.
Gdyby tak zebrać 34 lata posługi kapłańskiej o. Józefa Kampy, to niemalże
2/3 przypada na Górę
Św.
Anny: 5 lat jako stacjonariusz (1974-1979), 3 lata w roli zastępcy
dyrektora Domu Pielgrzyma (1979-1982) i ostatnich 14 lat życia w
większości jako kustosz kalwarii (1994-2008). Ponadto zmarły ojciec
zapisał się świętą pamięcią zakonnika i kapłana w Raciborzu (1982-1985),
Prudniku (1985-1988) i Głubczycach (1988-1994). Specyficzny, misyjny
profil jego posługiwania kapłańskiego wyznaczony został dekretem o.
Dominika Krystiana Kiescha, ministra prowincjalnego. Według pisma
wystawionego dnia 21 VI 1986 r. „Zarząd Prowincji postanowił powołać o.
Józefa Kampę na misjonarza w naszej Prowincji i nadać mu ten zaszczytny
tytuł, zobowiązujący zarazem do wierności dobrym tradycjom kaznodziejskim
i apostolskiej gorliwości w wypełnianiu tego zadania”. Zasadne jest
stwierdzenie, iż o. Józef Kampa był wiernym i gorliwym misjonarzem
ludowym, a jego misyjne apostolstwo na rzecz królestwa Bożego
charakteryzowało się postawą ewangelicznego „prostaczka”. Przepowiadał o
królestwie Bożym językiem prostym, a sercem cichym i pokornym. W jego
postawie nie było pychy, chęci wywyższania siebie, cech napiętnowanych
przez Jezusa w postawie faryzeuszy i uczonych w Piśmie.
Niektóre motywy
jego kaznodziejstwa, co prawda głębokie, miały tak skromne słownictwo, a
zarazem barwne sformułowania, iż urosły do rangi anegdot chętnie
opowiadanych w naszych kręgach zakonnych. Wywoływały one powszechny
uśmiech w czasie nie jednej rekreacji, jak również sympatię do zmarłego
już misjonarza ludowego. Zresztą o tajemnicy swojego powołania do życia
konsekrowanego i kapłańskiego potrafił on kolorowo opowiadać dłużej niż
godzina, a słuchacze zrywali boki ze śmiechu.
Dla cichego i
pokornego sercem o. Józefa Kampy służba kapłańska była „jarzmem słodkim, a
brzemieniem lekkim”. Jego proste w treści i sposobie wypowiadania
kaznodziejstwo zrodziło legendy, które zapewne jeszcze długo będziemy
powtarzać. Niech nie kończy się jednak święta pamięć o nim na opowiastkach
rekreacyjnych. Przyjmijmy jego gorliwość życia i działania dla królestwa
Bożego, tak w zakresie życia zakonnego, jak kapłańskiego. Trzeba przede
wszystkim, aby młode pokolenia uczyły się od zmarłego kapłana
wspaniałomyślności w głoszeniu słowa Bożego i sprawowaniu sakramentów
świętych, zwłaszcza sakramentu spowiedzi. Wręcz przecierał on konfesjonały
swoim franciszkańskim habitem, choćby te w kaplicy Bazyliki św. Anny czy
na Rajskim Placu. Nie mógłby wykazać się tu gorliwością, gdyby nie postawa
„prostaczka”, dalekiego od mędrkowania i skąpienia czasu tylko dla siebie.
Dziękujmy Bogu w
sprawowanej Eucharystii, iż dał nam o. Józefa za brata i pięknie
przyozdobił prostotą umysłu i serca. A dla niego upraszajmy wiekuiste już
dary „Pokoju i Dobra”. Niech odpocznie od swoich trudów, bo uczynki idą za
nim (por. Ap 14, 13).
Góra Św. Anny, 8
III 2008. |
|